Co do pracy to wciąż czekam aż Szefunio przywiezie mi papiery. Miał przywieźć je w tym tygodniu, ale teraz ma jakieś problemy na budowie i powiedział, że na pewno zanim pojedzie na urlop to papiery do zrobienia dostanę, no i że mam się nie martwić, że robotę mam pewną tylko on musi to ogarnąć wszystko najpierw, żebym ja nie miała problemów z tym. No a na ten urlop jedzie w czwartek następny... na dwa tygodnie.
No i jeszcze na koniec o tych motylkach... w brzuchu. Pojawiły się ostatnio i nie chcą odlecieć. Pojawiają się za każdym razem jak się z Nim widzę. Jak widzę smsa od Niego. Na samą myśl o tym wszystkim co już usłyszałam... A znamy się tak krótko... Sama nie wiem czasem co myśleć. Wiem, że jestem szczęśliwa gdy jest blisko. Tak po prostu. Znów mam dla kogo być piękna. Choćby przez chwilę każdego dnia. ...
hmmm... jeśli chodzi o pierwszą część posta to znam to bardzo dobrze... u mnie chwilowa poprawa ale też nie wiem na jak długo...
OdpowiedzUsuńpaiętaj kochana cokolwiek zrobisz jestem z Tobą i zawsze możesz napisać :*
U ns czasem też bywało różnie. Były ciche dni albo takie kiedy odzywaliśmy się do siebie "służbowo". Jeśli chodzi o motylki to wiem jak to jest:) Odkąd mam męża to jeszcze ich nie miałam, ale jak byłam w poprzednim związku to zdarzały się często;)
OdpowiedzUsuńnajwazniejsze zebys byla szczesliwa :) ciesz sie Twoim szczesciem.
OdpowiedzUsuńTrochę bez sensu takie życie w zawieszeniu. Nie lepiej by było się w końcu rozejść jeśli do tego Ty kogoś innego poznałaś? Je odeszłam od męża, który traktował mnie jak zabawkę i swoją własność i to była najlepsza decyzja...
OdpowiedzUsuńChciałabym, żeby Wu. się ogarnął. Ze względu na to, co Was łączyło (łączy?) i na Kacperka.
OdpowiedzUsuńUważam, że związek powinno się ratować, szczególnie małżeński, ale jeśli stale jest źle to czy naprawdę warto w tym tkwić? Oczywiście nie wiem jak wygląda Wasza codzienność, ale nam opisujesz to w taki sposób, że przez większość czasu jest średnio bądź źle. Ty się zajmujesz wszystkim, a Wu. ma problem, żeby chwilę poświęcić Tobie czy małemu. O lepszych momentach napisałaś raz czy dwa.
Sama wiesz najlepiej jak między Wami jest. Czy jest co ratować i czy jest sens to ratować. Jesteście małżeństwem 2 lata (o ile dobrze pamiętam), czy coś się przez ten czas zmieniło? Czy jesteś szczęśliwa w takim układzie?
Jesteś młoda, nie warto sobie marnować życia z kimś, kto Cię nie docenia i nie dba o rodzinę.
Nic dziwnego, że czujesz motylki, skoro Twój mąż Cię nie docenia, a zrobił to inny mężczyzna, każda z nas chce by ją doceniano. Musisz wziąć życie w swoje ręce, TY też musisz być szczęśliwa. Szczęśliwa Mama to szczęsliwe dziecko :)
OdpowiedzUsuńUff... Wreszcie tu trafilam, zajelo mi wieki, zeby przekopac sie przez skrzynke mailowa...
OdpowiedzUsuńCo do Wu... Wiem, ze to malzenstwo i jest Kacperek, ale... Z tego co zawsze pisalas to Wu przyjmuje Wasz zwiazek jak cos oczywistego, ale sam od siebie nic w niego nie wnosi. Czy warto ciagnac taki zwiazek tylko dla dobra dziecka? Zreszta, mowia, ze dzieci sa szczesliwe kiedy ich rodzice sa szczesliwi...
Ne wiem co zrobilabym na Twoim miejscu...